“Polot” – młodość, wyzwania i sterowce

„Polot” – reżyserski debiut Michała Wnuka to film reklamowany jako pewnego rodzaju manifest młodego pokolenia, którego marzenia i plany muszą zmierzyć się w pewnym momencie z rzeczywistością. To także opowieść rozgrywająca się w scenerii, z którą polskie kino zaznajamia nas stosunkowo rzadko – w lotniczych hangarach i w środowisku pilotów. Jak wypadł efekt końcowy. Dzięki telewizji internetowej możemy się o tym przekonać sami zwłaszcza, że seans „Polotu” można zafundować sobie w domowym zaciszu.

tablet photo

Opowieść o dorastaniu

Fabułę śledzimy obserwując Karola – młodego chłopaka, którego spokojne, niemal beztroskie życie zostaje brutalnie zaburzone w momencie śmierci ojca w katastrofie lotniczej. Bohater, dobrze odtwarzany przez utalentowanego Macieja Musiałowskiego, musi zmierzyć się ze stratą, ponownie nakreślić relacje z matką, a jednocześnie zadać sobie pytanie o to, co w jego życiu jest mniej, a co bardziej ważne. Odkrycie planów ojca, który myślał o wprowadzenie na rynek sterowców w nowoczesnym wydaniu mogących realizować znacznie bardziej współczesne zadania, wydaje się być dla niego światełkiem w tunelu. Gdyby udało mu się doprowadzić projekt do realizacji, mógłby liczyć, z pewnością, na spore zyski. O ile jednak Karol doskonale radzi sobie z rysunkiem technicznym, o tyle o świecie biznesu nie ma pojęcia. Dość szybko znajduje interesującego przewodnika po jego meandrach, ale i ta relacja nie jest prosta. Jeśli dodamy do tego rodzące się właśnie uczucie do Justyny (duży potencjał Poli Błasik) otrzymamy naprawdę interesujący zarys fabuły. 

Zalety i problemy

Polot”, jak już wspomniano na wstępie, w pewnych kręgach był promowany jako film, który można postrzegać jako pewien manifest pokolenia. Rzeczywiście, wiele jest tu prawdy o ludziach, którzy mają teraz dwadzieścia kilka lat, wchodzą w dorosłość przekonani, że nie popełnią żadnego z błędów swoich rodziców, a w pewnym momencie otrzymują gorzką lekcję uczącą ich o tym, że popełnianie błędów jest czymś, czego zwyczajnie nie da się uniknąć. Bohaterowie „Pokotu” mogą sprawiać, w pewnych momentach, wrażenie niewiarygodnych, a pewne ewidentne potknięcia scenariuszowe potęgują takie przekonanie. Trudno jednak krytykować parę scenarzystów za ich wybory. Gdy zastanowimy się nad tym, jak funkcjonują młodzi ludzie, z pewnością sami dostrzeżemy, że daleko im do osób, których decyzje są zawsze oczywiste i klarowne,

Film nie jest wolny od wad, a zarzuty krytyków narzekających na niewykorzystany potencjał większości aktorów, wydają się uzasadnione. Aż się prosi o to, aby relacja Karola z matką była pogłębiona, a postać odgrywana przez Izabelę Kunę przerodziła się z wydmuszki w kogoś, kto posiada ludzkie cechy. Nie da się jednak ukryć, że seans jest ciekawy, miejscami porywający i nieoczekiwanie optymistyczny. „Polotowi” warto dać szansę oczekując z niecierpliwością kolejnego filmu Wnuka, tak świeżego, jak ten, a jednocześnie wolnego od błędów debiutanta.